Matka od wieków, dosłownie od zawsze zarzekała się, że z plastyką i tym podobnymi wspólnego nic nie ma i mieć nie będzie. Klasyczny przykład "nigdy nie mów nigdy". Dziecię me wprost przeciwnie do mnie owe zabawy uwielbia, ubóstwia i jakby mogła, paprałaby klejem, wycinała, kleiła, rysowała, malowała i wsio co z tym związane. Efekt? Jakiś kompromis musi być. W tej części będziemy chwalić się naszymi wspólnymi dziełami :) Z jednego Mać się nie wycofuje. Rysować nie potrafię i - chyba już się nie nauczę. Ale jak się okazuje - w niczym to nie przeszkadza. Kilka pomysłów, ciut kreatywności, parę pierdołek - i można coś sensownego stworzyć. A że i czas taki.. sprzyjający, bo raz, że kartki świąteczne produkować można, upominki świąteczne dla tych, o których Święty zapomni, do tego sporo wolnego czasu aktualnie - trochę się bawimy. Efekty - zaprezentujemy w najbliższym czasie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz